Biografia o. Stanisława Papczyńskiego

Dla Chrystusa i człowieka w potrzebie

 

Stanisław od Jezusa i Maryi (imię chrzcielne Jan) Papczyński – ksiądz i założyciel pierwszego, męskiego zakonu założonego w Rzeczypospolitej Obojga Narodów1 jest twórczym reprezentantem polskiej szkoły duchowości, zwłaszcza jej rysu pasyjnego i maryjnego. Wyróżniał się szczególną wrażliwością na niesprawiedliwości społeczne. Jego beatyfikacja odbyła się 16 września 2007 r. w Polsce w sanktuarium maryjnym w Licheniu. Uroczystościom przewodniczył Sekretarz Stanu, kard. Tarcisio Bertone.

 

Wzrastanie w cnotach i wykształceniu

„Dwie są ozdoby, którymi bardzo jaśnieją święte instytuty zakonne: cnota i wykształcenie” – tak u schyłku życia (1690) zapisał ojciec Papczyński w jednym ze swoich listów, charakteryzując tym samym także i swoje życie. Urodził się w Podegrodziu w wielodzietnej rodzinie, niedaleko Starego Sącza, 18.05.1631 r., w czasach, kiedy Rzeczpospolita, jedno z największych wówczas państw w Europie z obszarem prawie miliona kilometrów kwadratowych, z dumą cieszyła się swoją potęgą i świetnością, i nie zwracano jeszcze większej uwagi na wydarzenia, które dziś oceniamy jako znaki zwiastujące narodowe tragedie i których smutnych skutków, w niedługim czasie, przyszło już i jemu doświadczać. Jego ojciec, Tomasz, było chłopem i cenionym kowalem, przez kilka lat był sołtysem oraz opiekował się kościołem w Podegrodziu. Matka, z domu Tacikowska, była kobietą pobożną i zaradną. Rodzicie, stosunkowo zamożni jak na swoją pozycję społeczną, nie szczędzili sił i środków na solidne wychowanie i wykształcenie syna, który nie bez sporych trudności uczył się w kolegiach pijarskich i jezuickich, wielokrotnie przerywając studia, początkowo z powodu trudności w nauce, później w wyniku wojen i epidemii przetaczających się przez kraj. I tak m.in. w 1648 r. na skutek grasującej epidemii we Lwowie, zapada na ciężką chorobę, z której - dzięki pomocy obcych ludzi, wręcz cudownie został uratowany; w 1650 r. przerwał naukę w Podolińcu (dziś Słowacja), ponieważ zbliżająca się od strony Węgier epidemia zmusiła władze do zamknięcia kolegium pijarskie; z kolei w 1651 r. musiał wraz z innymi uczniami kolegium jezuickiego uchodzić ze Lwowa, ponieważ po klęsce wojsk królewskich pod Batohem do miasta podchodziły wojska kozackie; podobnie musiał przerwać studia teologiczne, kiedy to w maju 1656 r. wskutek wojny ze Szwecją rozgorzała bitwa o miasto. Przerwy w nauce wypełniał pracą fizyczną w gospodarstwie. Później wyznał w  Secreta conscientiae : „Dziękuję przeto Bogu, że to z Jego woli byłem wtedy zobowiązany przez moich Rodziców do pasienia trzody, ponieważ (ośmielam się to ze spokojnym sumieniem oznajmić) przebywając na pastwiskach pośród trzody, zachowałem sumienie czyste i święte! Mój Panie! O co Cię pokornie błagam, to, aby tego rodzaju opatrzność Twego Majestatu - czego spodziewam się na przyszłość i w co wierzę - prowadziła mnie aż do końca mego życia, abyś Ty był uwielbiony we wszystkich moich czynach, myślach i słowach”. Trudności w zdobywaniu wykształcenia oraz osobista troska o wierność Bogu domagały się wielkoduszności i hartu ducha. Zaowocowały tym, że cenił naukę i wykształcenie, był dobrym nauczycielem i wychowawcą młodzieży.

 

Pierwsze powołanie

Po ukończeniu retoryki i dwuletniego kursu filozofii w jezuickim kolegium w Rawie Mazowieckiej, w wieku 23 lat Jan wstąpił do Zakonu Szkół Pobożnych (pijarzy), wbrew usilnym zabiegom matki i rodziny, aby go ożenić. Pijarów, którzy w Rzeczpospolitej rozpoczęli swoją działalność od 1642 r. i w międzyczasie zdążyli już zdobyć sobie spore uznanie, poznał wcześniej, kiedy w latach 1649-1650 uczył się w ich kolegium w Podolińcu. Decyzja była przemyślana i płynąca z wiary. Niewykluczone, że także wzmocniona z powodu konieczności sprzeciwu wobec najbliższych, którzy inaczej widzieli jego przyszłość. Po latach wyznał: „Bardzo trudno wyrazić, jak wielce ceniłem moje powołanie, przez samego tylko Boga wzniecone”. Na możliwość wstąpienia czekał kilka lat, ponieważ pijarzy w 1646 r. zostali uznani za Stowarzyszenie bez prawa składania ślubów i taki stan trwał do r. 1656. Jako zakon o charakterze maryjnym świetnie wpisywali się także w jego umiłowanie Maryi, w czym był wychowany od dzieciństwa. Nadto, ich oddanie kształceniu młodzieży zaniedbanej i biednej, w tym pochodzenia chłopskiego oraz zawarta w duchowości idea „najwyższego ubóstwa”, spowodowała, że Jan odnajdywał się całkowicie w tej wspólnocie i przylgnął do niej sercem. Nazywał swój zakon „Zgromadzeniem najświętszym”, droższym nad życie”, „najmilszym”. W nowicjacie otrzymał imię zakonne Stanisław od Jezusa i Maryi. W pierwszym roku nowicjatu poczynił takie postępy w życiu zakonnym, iż z początkiem drugiego został skierowany na studia teologiczne do Warszawy, gdzie 22.07.1656 r. złożył trzy śluby proste – czystości, ubóstwa i posłuszeństwa oraz przysięgę wytrwania w zakonie do końca życia. Przyjąwszy kilka dni później święcenia niższe i subdiakonat, musiał opuścić klasztor razem z innymi pijarami, ponieważ pod murami Warszawy rozpętała się bitwa z wojskami szwedzkimi. Zakonnicy uciekli do Rzeszowa, jednak wkrótce musieli i stamtąd uchodzić, ponieważ ze strony Siedmiogrodu zbliżały się wojska Rakoczego, który jako sojusznik Szwecji uderzył na Rzeczpospolitą od południa. Schronili się w Podolińcu, gdzie z początkiem roku 1658 bratu Stanisławowi zostało zlecone nauczanie retoryki w miejscowym kolegium. Przeniesiony po dwu latach do Rzeszowa otrzymał to samo zadanie w nowo otwartym kolegium. 12 marca 1661 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa przemyskiego Stanisława Sarnowskiego. Po trzech latach pracy jako profesor retoryki w Rzeszowie został przeniesiony do Warszawy.

 

W poszukiwaniu ewangelicznej doskonałości

Po przyjęciu święceń Stanisław od Jezusa i Maryi z całą gorliwością i właściwą jego charakterowi pasją angażuje się w duszpasterstwo. Równocześnie nieustannie poszukuje źródeł ewangelicznej doskonałości i świętości właściwej duchowości pijarów. Retoryki zaczął nauczać już przed święceniami. Z czasem, dla potrzeb uczniów opracował i wydał drukiem Prodromus reginae artium, podręcznik retoryki wznawiany później kilkakrotnie. Nauczanie, które daje mu kontakt z młodzieżą, traktuje zarazem jako doskonały sposób formowania nowego pokolenia obywateli Rzeczypospolitej. Stara się ukazywać nie tylko sposób „wygłaszania pięknych mów”, ale wskazówki „do dobrego i szlachetnego życia”, aby wychowankowie „z upływem lat, nabywaniem mądrości i cnót wszelakich stali się kiedyś prawdziwą ozdobą swojej rodziny, prawdziwą ozdobą Rzeczypospolitej”. Ma świadomość tragicznej sytuacji państwa: bezustannych i wyczerpujących wojen ogarniających cały kraj, pogłębiania się nędzy społecznej, pustki w kasie królewskiej, zaniedbania w dziedzinie wiary i moralności, nieposkromionych przywilejów szlachty, walk stronnictw, niedowładu sejmu. Do swojego nauczania włącza więc elementy krytyki nierówności i wynaturzeń społecznych i publikuje swoje poglądy w dwu wydaniach podręcznika. Te fragmenty jednak w kolejnym wydaniu zostają usunięte na skutek silnej reakcji szlachty. Dziś patrząc z perspektywy historii, wydaje się, że jego poglądy pozostały bez większego wpływu na bieg wydarzeń. Z pewnością także i o. Stanisław musiał mieć to samo wrażenie, ponieważ przyjmując z uległością ocenzurowanie książki, wraz z upływem czasu, bardziej zwraca się ku sprawom duchowym, modlitwą i ofiarą próbując wybłagać to, o co wcześniej zabiegał działalnością pisarską. Podejmuje postanowienie, że wszystkie trudności i cierpienia, „i samą nawet śmierć, jeśliby się zdarzyła”, ofiarowuje Bogu za swoje grzechy i „jedynie z miłości ku Niemu” oraz „dla odwrócenia klęsk od mojej Ojczyzny”. Publicznie jeszcze raz, z nadzieją na poprawę losów Rzeczypospolitej, zabrał głos w 1669 r. po wyborze na króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego, z którym – jako monarchą „Piastem”, a nie obcym kandydatem – wiązano w kraju spore nadzieje. W imieniu pijarów napisał wówczas na jego cześć panegiryk, wydany drukiem w 1669 r.

 

O. Papczyński już od 1663 r. stał się sławny w Warszawie nie tylko jako profesor retoryki, lecz także jako mistrz życia duchowego: kaznodzieja oraz spowiednik. Niektóre kazania wydał drukiem, m.in. Orator crucifixus (1670) w formie rozważań ostatnich siedmiu słów Chrystusa. Do jego penitentów należał m.in. nuncjusz apostolski Antoni Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII oraz, zdaniem wielu historyków, senator Jan Sobieski, późniejszy król. Był również niestrudzonym krzewicielem kultu Niepokalanego Poczęcia Maryi, prowadząc m.in. bractwo ku Jej czci w kościele pijarów w Warszawie.

 

Pomimo licznych i odpowiedzialnych zajęć związanych z nauczaniem i duszpasterstwem o . Stanisław był bardzo oddany życiu zakonnemu swego instytutu. Jego szczere dążenie do ewangelicznej świętości, poglądy, wierność modlitwie, asceza i sposób postępowania spotkały się z uznaniem znacznej części współbraci. W zakonie powierzano mu zadanie prefekta kolegium, troskę o zbierania listów postulacyjnych w sprawie beatyfikacji Józefa Kalasantego, został wybrany na delegata na kapitułę prowincjalną. Równocześnie jednak narastały kontrowersje. O. Stanisław przejęty duchem założyciela gorliwie bronił pierwotnej obserwancji Zakonu Szkół Pobożnych oraz prawa wyboru przełożonych prowincjalnych w prowincji. Razem z niektórymi współbraćmi dążącymi do tego samego celu, stanowczo i nieustępliwie występował przeciwko osobom, które skłaniały się do laksyzmu. Jednak ze strony innych współbraci zaczęły pojawiać się oskarżenia o wichrzycielstwo i bunt. Ten okres czasu nazywa „długotrwałym męczeństwem”. Siły i oparcia szuka w krzyżu Chrystusa. Z tych doświadczeń zrodziła się książka Christus patiens , rozważania o męce Pańskiej w oparciu o odpowiednie fragmenty Ewangelii. W końcu powodowany prawdziwą miłością, pragnąc przywrócenia spokoju w prowincji podzielonej z powodu powstałych kontrowersji, poprosił w 1669 r. o pozwolenie na odejście z Zakonu Szkół Pobożnych i otrzymał je na podstawie breve apostolskiego dnia 11.12.1670 r.

 

Zakonodawca marianów

W trakcie przyjmowania indultu odejścia, w rezydencji pijarskiej w Kazimierzu pod Krakowem, o . Stanisław niespodziewanie wobec wszystkich zgromadzonych osób, odczytał Oblatio, to jest przygotowany wcześniej akt całkowitego ofiarowania się Trójjedynemu Bogu i Bogarodzicy Maryi Niepokalanej oraz ogłosił zamiar założenia „Towarzystwa Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia”. Jednocześnie wyznał wiarę w Niepokalane Poczęcie i złożył tzw. „ślub krwi”, tj. gotowość obrony tej prawdy wiary aż do oddania życia. W planach Opatrzności Bożej Zakon Pijarów był dla o . Stanisława szkołą życia zakonnego, miejscem przygotowania do wejścia w nowe powołanie. Później wyznał, że akt Ofiarowania uczynił z natchnienia Bożego, a „wizję” nowego zakonu „ukształtował w [jego] umyśle Duch Boski”. Bezpośrednio po opuszczeniu pijarów rozpoczął poszukiwania sposobów realizacji tych zamierzeń i z tego powodu nie przyjął zaproszeń kilku zakonów, które chciały go przyjąć do swoich wspólnot oraz odrzucił proponowane mu przez niektórych biskupów beneficja. Przy wsparciu biskupa poznańskiego, Stefana Wierzbowskiego, zamieszkał na terenie jego diecezji w posiadłości Karskich, w Luboczy na Mazowszu i w 1671 r. przywdział tam biały habit ku czci Niepokalanego Poczęcia. W międzyczasie dla przyszłego zgromadzenia przygotowywał nową regułę i nazwał ją Norma vitae. Aby dać początek swojemu instytutowi udał się do małej wspólnoty pustelników w Puszczy Korabiewskiej (dziś Puszcza Mariańska) i zaproponował im swoją wizję życia zakonnego. ”Eremici marianie” otrzymali aprobatę kościelną 24.10.1673 dekretem bpa Stanisława Święcickiego podczas wizytacji archidiakonatu warszawskiego w diecezji poznańskiej. W 1677 r. bp Stefan Wierzbowski, podarował marianom kościół Wieczerzy Pańskiej w Nowej Jerozolimie (dziś Góra Kalwaria), przy którym powstał drugi klasztor, a 21.04.1679 r. kanonicznie erygował Zakon Marianów na terenie swojej diecezji. I chociaż początkowy kształt zakonu nie był taki, jakim go o . Stanisław zamierzył, to jednak stale szukał sposobów jego ugruntowania, zabezpieczenia jego bytu i przyszłego rozwoju; nie ustawał zarazem w nadaniu mu formy nie pustelniczej, w jakiej powstał pierwszy klasztor, ale apostolskiej, na wzór pijarów, których znał i bardzo cenił.

 

Kształtowanie się charyzmatu marianów i dalszy rozwój zakonu

Zanim Stanisław Papczyński powołał do istnienia Zgromadzenie Marianów, którego pierwszym celem było szerzenie kultu Niepokalanego Poczęcia NMP, całe półwiecze XVII wieku nasycane było duchowością maryjną połączoną z różnorodnymi i dość oryginalnymi jej formami, spośród których najbardziej znaczące było niewolnictwo maryjne. Opracowane teologicznie, dość popularne wśród społeczeństwa, miało z pewnością wpływ na śluby Jana Kazimierza i oddanie Rzeczypospolitej w niewolę Maryi. I jakkolwiek duchowość zakonu marianów w jakimś stopniu odzwierciedla duchowość i mentalność polskiego Kościoła, to zarazem zauważalne jest, że Zakonodawca marianów nie chciał być prostym kontynuatorem takiej pobożności maryjnej. Swoją uwagę koncentruje bardziej na misterium Niepokalanego Poczęcia, w jakimś sensie odnajdując tam serce chrześcijaństwa: wysłużony przez Chrystusa, darmo dany dar bezmiernej miłości Boga ku człowiekowi, przyjęty przez Maryję jako pierwszą spośród wierzących, w całkowitej miłości i uległości Bogu, przez całe Jej życie. Dlatego też w tym misterium pokładał wielką nadzieję na osiągnięcie dóbr niebieskich, często wołając: „Immaculata Virginis Conceptio sit nobis salus et protectio”, czyli: “Niepokalane Poczęcie Maryi niech nam będzie zbawieniem i obroną”. Podstawową formę kultu Niepokalanego Poczęcia upatrywał w naśladowaniu ewangelicznego życia Maryi.

 

Jego wrażliwość na działanie Ducha Świętego i znaki czasu, w szczególności na los najuboższych spowodowały, że w 1676 r. do pierwotnego celu zakonu dołączył jeszcze modlitwę za zmarłych, zwłaszcza poległych żołnierzy i ofiary zarazy. Biografowie o . Stanisława opisują wiele mistycznych doznań związanych z czyśćcem, podczas których miał doświadczać cierpień zmarłych poddanych oczyszczeniu i po których nie tylko sam więcej się modlił i podejmował różne akty pokutne w ich intencji, ale także zachęcał do tego swoich współbraci. Działania te były uzasadnione, ponieważ wiek XVII, a zwłaszcza druga jego połowa, to okres, w którym z powodu wojen, nędzy, szerzących się epidemii w niektórych regionach umiera nawet do 60% ludności. O ile bowiem przed wojnami w Rzeczypospolitej tego wieku było ok. 10 milionów mieszkańców, to po wojnach liczba ta zmniejszyła się do ok. 7 milionów. Ludzie umierali często nieprzygotowani do śmierci. Pierwsi biografowie o . Stanisława podają także, że on sam bywał na polach bitew, opatrywał rannych żołnierzy, zmarłych grzebał i modlił się za nich. Znamienne są tu wspomnienia o jego posłudze w czasie walk z Turkami na terenach Ukrainy w latach 1675-1676.

 

Założyciel marianów pragnął również pomagać proboszczom w pracy duszpasterskiej i tej działalności apostolskiej gorliwie się oddawał. Powszechnie odczuwalny kryzys Rzeczypospolitej tego czasu dotknął także Kościół i ujawnił się nie tyko w zaniedbaniach religijnych, zwłaszcza wśród niższych warstw społecznych, ale również w braku księży; dla przykładu: w Polsce centralnej, w jednej tylko diecezji płockiej, na ogólną liczbę 320 parafii, 70 było opuszczonych i pozbawionych duszpasterzy. Po złagodzeniu w 1677 r. przez biskupa Wierzbowskiego rygoru klauzury w drugim klasztorze w Górze Kalwarii, marianie rozpoczęli z większym zaangażowaniem pracę duszpasterską, szczególnie wśród ludu prostego i ubogiego. W trosce o ich uświęcenie o . Stanisław napisał i wydał w 1675 r. w Krakowie książkę pt. Templum Dei mysticum, gdzie przedstawił sposób dążenia do świętości wiernych świeckich w oparciu o słowa św. Pawła, że chrześcijanin jest „świątynią Boga” (1 Kor 3, 16).

 

O. Stanisław oddawał się również gorliwie dziełom miłosierdzia, zarówno w o charakterze duchowym jak materialnym. Osoby przychodzące do niego uwalniał od różnych dolegliwości i pomagał im - jak głosi tradycja - także w cudowny sposób. Z tych powodów już za życia uchodził za świętego i nazywany był „ojcem ubogich”, „apostołem Mazowsza”. Widząc zaś, że jedną z konsekwencji nędzy moralnej i materialnej tego czasu stało się pijaństwo, traktowane zarówno jako sposób uśmierzenia rozpaczy z powodu nieustannych klęsk i nieszczęść tego czasu, zarówno publicznych jak i osobistych oraz wskutek propinacji, czyli nakładanego przez szlachtę na chłopów obowiązku wykupu alkoholu jako sposobu wyjścia z kryzysu ekonomicznego, wiernych zachęcał do życia w trzeźwości, a marianom surowo zakazał używania „gorzałki”. Gorliwie zabiegał, aby swoich współbraci słowem i przykładem prowadzić na szczyty ewangelicznej doskonałości, i upatrywał ją w „czystej, nadprzyrodzonej miłości Boga i bliźniego”. Wizję takiego życia zawarł w poprawianej wiele razy w Norma vitae oraz w Inspectio cordis, medytacjach skoncentrowanych wokół Eucharystii, opartych na fragmentach Ewangelii na niedziele, święta i poszczególne dni tygodnia.

 

        Celem uzyskania aprobaty papieskiej w 1690 r. udał się do Rzymu, ale niefortunnie trafił na śmierć papieża Aleksandra VII. W czasie oczekiwania na wybór nowego papieża rozchorował się i musiał wracać do kraju. Zdołał jedynie uzyskać zgodę franciszkanów obserwantów na agregację i na opiekę nad Zakonem Marianów, o którą poprosił w r. 1691 zabiegając o bezpieczny i stabilny rozwój nowej wspólnoty. Po powrocie do kraju, w przekonaniu o zbliżającej się śmierci napisał Testament, powrócił jednak do zdrowia i dalej kierował rozwijającym się zgromadzeniem. Na wiosnę, 1698 r., ponieważ sam nie czuł się na siłach, wysłał do Rzymu prokuratora generalnego Kozłowskiego z zadaniem uzyskania zatwierdzenia papieskiego, a jesienią tego roku przyjął kolejną fundację w Goźlinie, na Mazowszu. Zatwierdzenie papieskie dla marianów Kozłowski uzyskał w r. 1699, po przyjęciu Regula decem beneplacitorum. Dnia 24 listopada 1699 r. Innocenty XII prawnie zatwierdził marianów jako historycznie ostatni w Kościele zakon kleru regularnego, polecając nuncjuszowi w Warszawie przyjęcie od nich uroczystych ślubów zakonnych.

 

Papczyński był przełożonym generalnym aż do śmierci. Mając świadomość wypełnienia swej misji często powtarzał słowa: „Teraz o Panie pozwól odejść słudze Twemu, według słowa Twojego”. Do ostatnich chwil zachował przytomność umysłu. Zmarł 17 września 1701 roku klasztorze w Górze Kalwarii ze słowami na ustach: „W ręce Twoje Panie, oddaje ducha mego”, przedtem błogosławiąc swoich towarzyszy, zachęcając ich do zachowania reguły i konstytucji oraz wyrażając gorące pragnienie zjednoczenia z Chrystusem.

 

Założone przez niego Zgromadzenie rozwijało się nie bez sporych trudności. W krótkim czasie po śmierci Zakonodawcy przyszedł kryzys, który omal nie doprowadził do przerwania istnienia zakonu. Po przezwyciężeniu trudności wspólnota wyszła z nich umocniona i rozpoczął się dynamiczny rozwój marianów na terenach dzisiejszej Polski, Litwy, Białorusi, Ukrainy, w Portugalii i Rzymie. Wiek XIX przyniósł czas ciężkich prześladowań ze strony władz świeckich i związane w tym kasaty klasztorów we wszystkich krajach, gdzie zakon Marianów istniał. Na początku XX wieku, w Mariampolu na Litwie pozostał tylko jeden marianin. Bóg ocalił jednak swoje dzieło posługując się osobą bł. Jerzego Matulaitisa-Matulewicza, który za zgodą Stolicy Apostolskiej i we współpracy z przełożonym generalnym, wstąpił potajemnie do Zgromadzenia i w ukryciu przed władzami świeckimi przeprowadził jego reformę. Następujący po niej dość szybki rozwój marianów spowodował, że podejmowano kolejne dzieła w nowych krajach. Dziś wspólnota liczy ponad 500 członków w 18 państwach na wszystkich kontynentach.

 

Historia procesu beatyfikacyjnego

Stanisław Papczyński zmarł w opinii świętości, obecnej zresztą jeszcze podczas jego ziemskiego życia. Jednak na skutek trudności, jakie po jego śmierci przechodził Zakon marianów, nie podjęto starań o jego beatyfikację. Intensywne działania rozpoczął dopiero Sługa Boży Kazimierz Wyszyński, marianin, w połowie XVIII wieku. Proces Informacyjny rozpoczęty w diecezji poznańskiej trwał od 1767 do 1769 r.. Akta procesu przesłano do Stolicy Apostolskiej wraz z listami postulacyjnymi, spośród których warto zauważyć uchwałę Sejmu Koronacyjnego Rzeczypospolitej z r. 1764, zatytułowaną „Wniesienie się ad Curiam Romanam o kanonizację i beatyfikację Stanisława Papczyńskiego”. Dnia 22 lipca 1775 roku Kongregacja Obrzędów wydała dekret super scriptis, stwierdzający, że w pismach o . Papczyńskiego nie ma niczego nie­zgodnego z wiarą i moralnością. Jednak tego samego roku pomyślnie rozpoczęty proces został ws­trzymany, ponieważ nie zdołano wyjaśnić zarzutów stawianych przez promotora wiary. Niestety, zbliżające się wydarzenia wojenne, związane z koniecznością opuszczenia przez marianów Prokuratury Generalnej przy kościele św. Wita w Rzymie (1798), klęski polityczne Rzeczypospolitej skutkujące rozbiorami i związane a nimi kasaty mariańskich klasztorów doprowadziły do przerwania procesu. Nie zanikła jednak pamięć o świętości o . Stanisława. W Górze Kalwarii, u jego grobu ciągle obchodzono w sposób uroczysty rocznicę jego urodzin (18 maja) i śmierci (17 września), wielu pisarzy przypominało jego postać wskazując na jego autorytet religijny i moralny, wierni doświadczali jego cudownego wstawiennictwa.

 

Na początku XX wieku, bezpośrednio po odrodzeniu się Zakonu Marianów, podczas kapituły generalnej odbywanej pod kierownictwem bł. Jerzego Matulewicza w 1923 r. zdecydowano podjąć starania o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. Formalnie jednak proces został wszczęty dopiero w r. 1953. W r. 1992 Kongregacja do Spraw Świętych wydała dekret o heroiczności cnót, a 16 grudnia 2006 dekret uznający cud dokonany za przyczyną o. Stanisława.

 

Przesłanie na XXI wiek

Może się wydawać, że okoliczności życia Stanisława Papczyńskiego, żyjącego ponad 300 lat temu niewiele mówią współczesnemu człowiekowi. Jednak wolą Bożej Opatrzności, której on całe życie bezgranicznie i wytrwale ufał jest, aby zwrócić oczy dzisiejszego człowieka na postać zakonnika, który zabiegał o jedno: by człowiek, odkupiony krwią Chrystusa, przyjął w pełni prawdę Ewangelii i łaskę Boga, i na nią odpowiedział całym swoim życiem. Dla takich celów założył zakon, taką rzeczywistość przybliżał ludziom. A inspirację dla swoich przekonań czerpał z misterium Niepokalanego Poczęcia, w którym dostrzegał to, jak bardzo Bóg kocha człowieka od początku jego istnienia i bez żadnej jego zasługi. Niestrudzenie zabiegał także, aby człowiek spotkał tę nieogarnioną Bożą miłość, jeśli nawet nie w tym życiu, to po śmierci, w wieczności. To przesłanie jest szczególnie aktualne w czasach, które - jak zauważył Jan Paweł II - w wielu miejscach naznaczone są „formą autentycznej <kultury śmierci>” (EV12). Beatyfikacja Stanisława Papczyńskiego przywołuje potrzebę pamięci o człowieku w potrzebie przed obliczem Boga, źródła życia i miłości. Względem żyjących pamięć ta wyraża się w głoszeniu im Ewangelii życia i wiekuistej miłości oraz ukazywaniu Niepokalanego Poczęcia, „dowodu i owocu” tej miłości. Natomiast względem tych, co ukończyli już „ziemską pielgrzymkę”, ta sama pamięć przeradza się w modlitwę i ofiarę w ich intencji, tak, aby człowiek przez całą wieczność mógł cieszyć się pełnią Bożego życia i Bożej miłości.

 

 

1 Rzeczpospolita Obojga Narodów, to państwo federacyjne, w którym ustrojem była demokracja szlachecka a głową państwa król elekcyjny, złożone z Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, istniejące w latach 1569-1795 i rozciągające się na terytorium dzisiejszej Polski, Litwy, Białorusi i Łotwy oraz częściowo także Ukrainy, Estonii, Słowacji, Rosji i Mołdawii. Maksymalny zasięg terytorialny osiągnęło w 1618 roku (990 tys. km²), liczba mieszkańców wynosiła od 6,5 mln w 1569 do 14 mln w 1772 (przypis autora).

Wydawnictwo katolickie PROMIC Centrum Formacji Maryjnej Salvatoris Mater Oremus - czasopismo religijne Słowo Wśród Nas - czasopismo katolickie
© Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich 2016
Tworzenie stron internetowych ActivePC